niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 2


Obudził mnie czyiś ciepły oddech przy mojej szyi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jareda wtulonego we mnie. Co dziwniejsze, ja także go tuliłam. Delikatnie szturchnęłam go w ramię.
-Dlaczego tak leżymy?
-Przytuliłaś się do mnie przez sen, a że mi tak było wygodnie...-wymruczał, muskając moją szyję wargami. Zalicz go, mała! Wrzasnęła moja podświadomość. No nie powiem, było mi... przyjemnie. Brakowało mi mężczyzny i to bardzo. A... A Jared tu był i chciał mnie. Musiałam podjąć decyzję. Zniszczyć naszą przyjaźń czy się odsunąć? Jednorazowa przygoda nikomu nie szkodzi... mruknął głosik w mojej głowie. Musiałam przyznać mu rację. Przecież to niczego nie zniszczy, prawda? 
Pocałowałam Jareda, a on to zaczął odwzajemniać. Poczułam jego dłoń zatapiającą się w moich włosach i wilgoć w kroczu. Z moich ust wydobył się cichy jęk. Jego to jakby podnieciło, przez co jego pocałunki stały się namiętniejsze. Poczułam jego męskość wbijającą się w mój brzuch. Ścisnęłam ją dłonią, a Jared wsadził dłoń w moje majtki i musnął moją łechtaczkę palcem. Ponownie jęknęłam.
-Jesteś taka wilgotna...-wymruczał, po czym wrócił do pocałunków. Jego palce pieściły moją kobiecość, a mnie to doprowadzało do szaleństwa. Chciałam w końcu poczuć go w sobie... Zaczęłam zsuwać jego bokserki. On, nie przerywając pieszczenia mnie, ściągnął je sobie jedną ręką, po czym zatopił ją w moich włosach. Jego sztywny i nabrzmiały penis wbijał się w moje podbrzusze.
-Błagam cię, po prostu to zrób.-wyjęczałam. Zsunął ze mnie majtki, zabrał dłoń z łechtaczki i rozszerzył mi nogi, jednocześnie mnie do siebie przyciągając. Zaczął się we mnie wsuwać, a ja wydałam przeciągły jęk...
-Kotku, wróciłam!-Jared odskoczył ode mnie jak oparzony i zaczął się gorączkowo rozglądać za bokserkami. 
-Błagam, ubierz się.-wyszeptał. Powoli założyłam majtki i usiadłam. 
-Jared, kto to?-byłam kompletnie zdezorientowana. W ogóle nie wiedziałam o co chodzi.
-To moja dziewczyna, Kate. Wyjechała na pół roku i dopiero teraz wróciła. Zapomniałem o jej przyjeździe.-wyrzucił to z siebie na jednym tchu.
-Ty jebany skurwysynie.-wycedziłam.-jak ty mogłeś jej to zrobić? Ty w ogóle masz jakieś uczucia?-trzasnęłam go w twarz. Powstrzymywałam się, żeby się na niego nie wydrzeć.-niedojebany zbok.-warknęłam odsuwając się od niego z obrzydzeniem. Jak ja mogłam być taka tępa?
-Taylor, przepraszam...-wyjęczał przysuwając się do mnie.-nie było jej pół roku, a każdy facet ma swoje potrzeby... A próbowałem tylko z tobą bo... no bo... zaczynam coś do ciebie czuć.-zakończył kulawo. No, tego to się nie spodziewałam. Po dłuższej chwili postanowiłam, że mu pomogę.
-Dalej jesteś perwersyjnym, niewyżytym gnojem, ale mogę ci jakoś pomóc z tego wybrnąć. Ale pod jednym warunkiem: jeżeli nadal z nią będziesz, masz ze mną nie próbować takich numerów, jasne?-pokiwał głową i mnie przytulił. 
-Dziękuję.-odepchnęłam go lekko.
-Nie pozwalaj sobie. Nadal jestem na ciebie wściekła.-zasmucił się trochę, ale posłusznie się odsunął.
-To jak mi pomożesz?
-A wię...
-Kotku, jesteś?-do naszych uszu doszedł stukot obcasów uderzających o schody.
-Kurwa.-mruknęłam. Zeskoczyłam z łóżka i wlazłam pod nie. Akurat w tym momencie do pokoju weszła Kate. Jared wstał z łóżka i podszedł do niej, a ona rzuciła mu się na szyję.
-Jared, tak bardzo tęskniłam!-krzyknęła. Jared wymruczał coś w odpowiedzi, po czym usiadł z nią na łóżku. Po chwili usłyszałam odgłosy towarzyszące całowaniu. Wiedziałam, do czego to doprowadzi i skrzywiłam się z obrzydzenia. Jebany zbok. Będzie ją jebał, gdy ja leżę pod nimi. Fuj. Zamknęłam oczy i zatkałam uszy. Zrobiłam to w odpowiednim momencie, bo ta panienka zaczęła go ostro ujeżdżać.
-Już, już!-wrzasnął po jakimś czasie Jared. Zrozumiałam, że to sygnał dla mnie. Wygramoliłam się spod łóżka i szybko uciekłam z pokoju. Nie chciałam na to patrzeć. Znalazłam na dole swoje ciuchy i je na siebie nałożyłam, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do swojego mieszkania. Przebrałam się tam w świeże ciuchy i udałam się do pracy. Starałam się wybić sobie z głowy odgłos tych jęków, ale przychodziło mi to z trudem.
Wzdrygnęłam się lekko i otworzyłam drzwi od studia. Włączyłam światło i rzuciłam torebkę na kanapę obitą czerwoną skórą. Zrobiłam sobie kawę w malutkiej kuchni i usiadłam na kanapie. Czekałam na umówionych na dzisiaj klientów. Po jakiejś pół godzinie zawitała do mnie parka z dwoma dzieciakami. Pomijając to, że bachory chciały zdemolować mi studio, byli całkiem sympatyczni. 
Resztę dnia spędziłam na robieniu zdjęć i przyjmowaniu zamówień. O 18 zamknęłam studio i ruszyłam do samochodu. Wróciłam do domu z postanowieniem długiej kąpieli. Zaparkowałam swoje kochane auto i zamknęłam za sobą garaż. Otworzyłam drzwi apartamentowca i zaczęłam wchodzić po schodach. Mieszkałam na samej górze. Z panoramicznego okna miałam widok na LA. 
Po kilku minutach dogramoliłam się na górę. Mogłam skorzystać z windy, ale dzisiaj wolałam się przejść. Już chciałam wyciągać klucze z torebki, gdy na wycieraczce ujrzałam coś wielkiego i puchatego. Zapaliłem światło i ujrzałam ogromnego pluszowego misia, który trzymał bukiet róż i karteczkę z napisem “Przepraszam. xo”. Uśmiechnęłam się lekko i wzięłam misia na ręce. Otworzyłam drzwi kluczem wygrzebanym z dna torebki i zapaliłam światło w korytarzu. Odłożyłam miśka na podłogę i się rozebrałam. Wzięłam go ze sobą do salonu i usadziłam na kanapie. Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Jareda. Odebrał po dwóch sygnałach.
-Halo?
-Hej głupolu. Wybaczam ci.-uśmiechnęłam się lekko.
Odetchnął z ulgą.
-Naprawdę?
-Nie, na niby.-prychnęłam. Roześmiał się. 
-Spotkamy się jutro? O której kończysz pracę.
-O 18. Przyjedź po mnie. 
-Nie odmówię sobie takiej przyjemności.-wyczułam, że się uśmiecha.
-A co z Kate?
-Zerwała ze mną.
-Dlaczego?-zmarszczyłam brwi. A to mała kurwa.
-Stwierdziła, że to jednak nie ma sensu i, że już nie umiem jej pieprzyć jak kiedyś. To bolało.-wymamrotał. Jego głos stał się trochę chrapliwy. 
-Przyjedź. Teraz. Upijemy się i poużalamy nad sobą, okej?
-Nie mogę ci odmówić. Zaraz będę.
Rozłączyłam się i poszłam do kuchni, gdzie miałam mini lodówkę na alkohol. Wyjęłam z niej butelkę whiskey, butelkę wódki, kilka piw i ustawiłam na stole. Z lodówki wyjęłam sok jabłkowy i colę, a z zamrażarki kostki lodu. Po dosłownie dwóch minutach do drzwi zapukał Jared. Był obładowany alkoholem, a jego policzki były zaczerwienione od łez. Przytuliłam go mocno i wpuściłam do domu. Rozsiedliśmy się na kanapie i zaczęliśmy pić. Ostatnie co pamiętam, to twarz Jareda blisko mojej i woń whiskey.