niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 3


-Taylor?-do moich uszu doszedł głos Jareda. Otworzyłam oczy, ale zaraz je zamknęłam, bo zostałam oślepiona przez promienie słońca wpadające do mojego pokoju. 
-Co?-mruknęłam zaspana, chowając twarz w poduszce. Przeciągnęłam się i poczułam straszny ból mięśni. 
-Pamiętasz, co się działo w nocy?
-Nie...
-Spójrz na swoje ciało.
Otworzyłam powoli oczy i zdjęłam z twarzy poduszkę. Przeniosłam wzrok na swoje ciało. Na moim brzuchu, szyi i piersiach widniały malinki, a na podbrzuszu był umieszczony napis “Jared was here”.
-Cz... czy m... my...-byłam w niemałym szoku. Czy spiliśmy się tak bardzo, że się ze sobą przespaliśmy?
-Chyba tak.-mruknął-znalazłem na podłodze kilka zużytych gumek. 
-Ja pierdole.-schowałam twarz w dłoniach.-idę wziąć prysznic. A ty z łaski swojej się ubierz.-burknęłam  i zamknęłam się w łazience. Wzięłam długi i gorący prysznic. Narzuciłam na siebie biały puchaty szlafrok. Gdy wróciłam do pokoju, Jared nadal siedział na łóżku, z tą różnicą, że teraz był wyraźnie przybity. 
-Co jest?
-Myślałem, że inaczej zareagujesz. Ja... Wydawało mi się, że ci na mnie zależy.-jego oczy się zaszkliły. 
-Jared, zależy mi na tobie, ale jeżeli już miałoby do czegoś dojść to wolałabym to zrobić na trzeźwo i to pamiętać.-westchnęłam i usiadłam obok niego.
-Myślałem, że chcesz ze mną być.-po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Szczerze ci powiem, że sama nie wiem. Może i chcę. Ale zaczynanie... związku, czy bliższych relacji od seksu nie jest dobrym pomysłem.-rozpłakał się na dobre. Przytuliłam go mocno.-czemu płaczesz? 
-Bo wszystko spieprzyłem.
-Nic nie spieprzyłeś. Wszystko jest dobrze.
-Ale...
-Żadnych ale. Uspokój się i zrobimy coś do jedzenia.-pokiwał głową i otarł oczy. Wyglądał jak półtora nieszczęścia. -a teraz się ubierz, proszę.-wstał i zaczął szukać swoich ciuchów. Założył bokserki i spodnie, po czym stanął przede mną. Uśmiechnęłam się pod nosem.-mnie pasuje.-wstałam i poszłam do kuchni, a Jay udał się za mną.-co chcesz na śniadanie?-przejechał dłonią po włosach.
-Jajka.-uśmiechnął się.
-Nie mam.
-Masz bułki?-pokiwałam głową.-tosty!
-To rób.-usiadłam na blacie kuchennym.
-Dlaczego?
-Bo mi się nie chce. 
-Pomóż mi. Nie umiem gotować.
-No dobra.-westchnęłam teatralnie, jakby to była dla mnie wielka trudność i zeskoczyłam z blatu. Podeszłam do chlebaka i wyciągnęłam z niego kilka bułek. Podałem je Jaredowi.-przekrój na pół. Tam są noże.-wskazałam szufladę. Sama zajęłam się krojeniem sera i warzyw. Po chwili usłyszałam głośne przekleństwo.-hmm?
-Zaciąłem się.-warknął. Z obfitości krwawienia wywnioskowałam, że przeciął sobie jakieś naczynie krwionośne w kciuku. Szybko wyjęłam z szafki apteczkę i pokierowałam Jay’a do zlewy. Puściłam zimną wodę i wsadziłam pod strumień jego palec. Sama w tym czasie wyjęłam z apteczki gazę i wodę utlenioną. Zakręciłam wodę i ujęłam jego okaleczoną dłoń.-może zapiec.-polałam ranę wodą utlenioną, która od razu zaczęła się obficie pienić. Jared ponownie zaklął i zacisnął zęby.-przepraszam, musiałam to zrobić.-jęknęłam i owinęłam jego palec bandażem. Zawiązałam go na supeł.-gotowe.
-Dzięki.-uśmiechnął się z wdzięcznością.
-Usiądź, dokończę robić śniadanie. Jeszcze sobie rękę odetniesz i nie będzie czym konia walić.-spojrzał się na mnie spode łba i usiadł na stołku barowym, obserwując mnie. Dokończyłam robić tosty i postawiłam przed nim talerz z nimi i szklankę soku. Od razu zabrał się do jedzenia. Takie chude, a takie żarłoczne... Pokręciłam lekko głową i sama zaczęłam jeść. 
-Odwieść cię do pracy potem? 
-Nie, wolę nie. Pójdę na piechotę.
-Dlaczego?
-Po alkoholu nie siadam za kółko przez dwa dni. Ty też nie powinieneś.-pokiwał głową i wgryzł się w tosta. Dokończyliśmy jedzenie, a ja wstawiłam talerze do zmywarki. Nagle do głowy wpadł mi pomysł.-jak chcesz, to możesz iść ze mną do pracy. Nie mam za wiele do roboty.
-Chętnie.-wyszczerzył się. 
-To czekaj, idę się ubrać.-zamknęłam się w sypialni i zrzuciłam z siebie szlafrok, po czym otworzyłam szafę. Zdecydowałam się na siwy top, czarną marynarkę, czarne rurki i buty od Jeffreya Campbella. Położyłam to wszystko na łóżku i nałożyłam na siebie czarną bieliznę. Poszłam do łazienki umyć zęby, uczesać się i się umalować. Ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy i wróciłam do Jareda. Zagwizdał na mój widok.-cicho.-mruknęłam, aczkolwiek zrobiło mi się przyjemnie. Jared ubrał się do końca i wyszliśmy. W międzyczasie zamknęłam mieszkanie, a on przywołał windę. Weszliśmy do niej i nacisnęłam przycisk z zerem. Zaczęła zjeżdżać w dół. Jechała wyjątkowo wolno. Trochę mnie to irytowało, bo Jared stawał coraz bliżej mnie. Zajęło mu to kilka minut, a winda była dopiero w połowie drogi. W pewnym momencie po prostu przycisnął mnie do ściany i wlepił we mnie swoje oczy. 
-Daj mi się pocałować...-wymruczał, jeszcze bardziej się do mnie przybliżając.-proszę...-mają twarz owiał jego ciepły oddech. Patrzyłam się na niego z lekko rozchylonymi wargami. Musnął je delikatnie swoimi, po czym powoli się w nie wpił. Zaczął mnie łapczywie i czule całować, a ja zaczęłam to odwzajemniać. Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy, kiedy winda stanęła. Wyszliśmy z niej, a ja uśmiechnęłam się do Carla, naszego portiera. Wyszliśmy z apartamentowca. Nałożyłam na nos okulary przeciwsłoneczne. Jared usiłował mnie chwycić za rękę, ale mu ją wyrwałam. Szliśmy w ciszy. Otworzyłam drzwi studia i zapaliłam światło. Wpuściłam Jareda i zamknęłam za nim drzwi.-ładnie tu. Czemu nigdy mnie nie zaprosiłaś?-rozglądał się z zaciekawieniem.
-Nie było okazji.-wzruszyłam ramionami.-chcesz kawy?
-Chętnie.-poszłam do mini kuchni i po chwili wróciłam z dwoma kubkami latte. Podałam mu jeden i usiedliśmy na kanapie.-porobisz mi dzisiaj zdjęcia?-pokiwałam głową. W ciszy dokończyliśmy picie kawy. Odniosłam kubki do kuchni i szybko je umyłam. Po kilku minutach powróciłam do 
Jareda. -masz dzisiaj klientów?
-Jedną osobę. Jak pójdzie, to porobię ci te zdjęcia.-westchnęłam, a Jay się uśmiechnął. Przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy o głupotach. O trzynastej przyszła starsza pani, która chciała kilka zdjęć. Uwinęłam się z tym w dziesięć minut. Wydrukowałam je, przyjęłam zapłatę i odprowadziłam panią do drzwi. Wróciłam do niego.-jakie chcesz zdjęcia?
-Rozbierane-zagryzł wargę.
-To się rozbierz.
-Do naga?
-Jak chcesz.-wzięłam do rąk lustrzankę z Nikona i włączyłam ją.-chcesz zdjęcia tutaj czy na białym tle?
-I tu i tu.-uśmiechnął się i zaczął rozpinać koszulę. Wlepiłam oczy w jego mięśnie brzucha. Chciałam ich dotknąć, ale się powstrzymałam. Zdjął koszulę i rzucił ją w kąt. Zaczął zdejmować spodnie.
-Czekaj chwilkę.-odłożyłam aparat i zamknęłam drzwi od studia na klucz i wywiesiłam tabliczkę “zamknięte”. Jared zdążył się w tym czasie rozebrać do majtek.-już, czy chcesz być kompletnie nagi?
-Chyba starczy.-kąciki jego ust delikatnie się uniosły i rozwalił się wygodniej. Wzięłam do ręki aparat i zaczęłam robić mu zdjęcia. Fotografowałam jego twarz, tors i całe ciało. Był bardzo fotogeniczny i chętnie pozował. Mogłabym mu częściej robić zdjęcia, bo nie marudził jak inni klienci. 
Po kilku godzinach odłożyłam aparat.
-Dobra robota. Jutro zgram zdjęcia, bo dzisiaj nie mam siły.-przeciągnęłam się.-ubierz się, wracamy już.-Jay zaczął się ubierać, a ja usiadłam na kanapie przyglądając się mu. Gdy skończył zakładanie ciuchów, wyszliśmy ze studia, a ja je zamknęłam. 
-Masz jakieś plany na dzisiaj?-spytał się, jednocześnie obejmując mnie ramieniem. 
-Długa kąpiel, potem film i masa kalorycznych przekąsek.
-Mogę dołączyć?
-Nie. Muszę odpocząć w samotności. Jak coś to się zdzwonimy jutro, ok?
-Ok.-uśmiechnął się krzywo. 
-To pa.-przytuliłam go i ruszyłam w swoją stronę, a on w swoją. Gdy doszłam do swojego apartamentu, od razu napuściłam do wanny ciepłej wody i wlałam do niej olejek eteryczny. Rzuciłam cichy w kąt i wpakowałam się do niej, od razu się rozluźniając i przymykając oczy. Siedziałam tam około godziny, nie myśląc kompletnie o niczym. Potrzebowałam chwili dla siebie, zdecydowanie. Po wyjściu z wanny byłam odprężona i zrelaksowana. Wytarłam się ręcznikiem i nałożyłam na siebie majtki oraz jakąś za dużą koszulkę. Poszłam do kuchni. Wyjęłam z szafki słodycze, a z lodówki piwo jabłkowe. Położyłam to wszystko na stoliku przed narożnikiem i włączyłam na DVD “Tenacious D: kostka przeznaczenia”. Głupi film, ale bardzo go lubiłam. Podczas oglądania popijałam piwo i zajadałam się czekoladą oraz żelkami. Raz na jakiś czas można sobie pozwolić, nie?
Skończyłam oglądać około godziny 23. Poszłam do sypialni, opatuliłam się kołdrą i od razu zapadłam w błogi sen.

~*~

Rozdział nawet mi się podoba, zauważyłam, że piszę coraz lepiej. Mam nadzieję, że się wam spodobał. Zapraszam do komentowania!


niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 2


Obudził mnie czyiś ciepły oddech przy mojej szyi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jareda wtulonego we mnie. Co dziwniejsze, ja także go tuliłam. Delikatnie szturchnęłam go w ramię.
-Dlaczego tak leżymy?
-Przytuliłaś się do mnie przez sen, a że mi tak było wygodnie...-wymruczał, muskając moją szyję wargami. Zalicz go, mała! Wrzasnęła moja podświadomość. No nie powiem, było mi... przyjemnie. Brakowało mi mężczyzny i to bardzo. A... A Jared tu był i chciał mnie. Musiałam podjąć decyzję. Zniszczyć naszą przyjaźń czy się odsunąć? Jednorazowa przygoda nikomu nie szkodzi... mruknął głosik w mojej głowie. Musiałam przyznać mu rację. Przecież to niczego nie zniszczy, prawda? 
Pocałowałam Jareda, a on to zaczął odwzajemniać. Poczułam jego dłoń zatapiającą się w moich włosach i wilgoć w kroczu. Z moich ust wydobył się cichy jęk. Jego to jakby podnieciło, przez co jego pocałunki stały się namiętniejsze. Poczułam jego męskość wbijającą się w mój brzuch. Ścisnęłam ją dłonią, a Jared wsadził dłoń w moje majtki i musnął moją łechtaczkę palcem. Ponownie jęknęłam.
-Jesteś taka wilgotna...-wymruczał, po czym wrócił do pocałunków. Jego palce pieściły moją kobiecość, a mnie to doprowadzało do szaleństwa. Chciałam w końcu poczuć go w sobie... Zaczęłam zsuwać jego bokserki. On, nie przerywając pieszczenia mnie, ściągnął je sobie jedną ręką, po czym zatopił ją w moich włosach. Jego sztywny i nabrzmiały penis wbijał się w moje podbrzusze.
-Błagam cię, po prostu to zrób.-wyjęczałam. Zsunął ze mnie majtki, zabrał dłoń z łechtaczki i rozszerzył mi nogi, jednocześnie mnie do siebie przyciągając. Zaczął się we mnie wsuwać, a ja wydałam przeciągły jęk...
-Kotku, wróciłam!-Jared odskoczył ode mnie jak oparzony i zaczął się gorączkowo rozglądać za bokserkami. 
-Błagam, ubierz się.-wyszeptał. Powoli założyłam majtki i usiadłam. 
-Jared, kto to?-byłam kompletnie zdezorientowana. W ogóle nie wiedziałam o co chodzi.
-To moja dziewczyna, Kate. Wyjechała na pół roku i dopiero teraz wróciła. Zapomniałem o jej przyjeździe.-wyrzucił to z siebie na jednym tchu.
-Ty jebany skurwysynie.-wycedziłam.-jak ty mogłeś jej to zrobić? Ty w ogóle masz jakieś uczucia?-trzasnęłam go w twarz. Powstrzymywałam się, żeby się na niego nie wydrzeć.-niedojebany zbok.-warknęłam odsuwając się od niego z obrzydzeniem. Jak ja mogłam być taka tępa?
-Taylor, przepraszam...-wyjęczał przysuwając się do mnie.-nie było jej pół roku, a każdy facet ma swoje potrzeby... A próbowałem tylko z tobą bo... no bo... zaczynam coś do ciebie czuć.-zakończył kulawo. No, tego to się nie spodziewałam. Po dłuższej chwili postanowiłam, że mu pomogę.
-Dalej jesteś perwersyjnym, niewyżytym gnojem, ale mogę ci jakoś pomóc z tego wybrnąć. Ale pod jednym warunkiem: jeżeli nadal z nią będziesz, masz ze mną nie próbować takich numerów, jasne?-pokiwał głową i mnie przytulił. 
-Dziękuję.-odepchnęłam go lekko.
-Nie pozwalaj sobie. Nadal jestem na ciebie wściekła.-zasmucił się trochę, ale posłusznie się odsunął.
-To jak mi pomożesz?
-A wię...
-Kotku, jesteś?-do naszych uszu doszedł stukot obcasów uderzających o schody.
-Kurwa.-mruknęłam. Zeskoczyłam z łóżka i wlazłam pod nie. Akurat w tym momencie do pokoju weszła Kate. Jared wstał z łóżka i podszedł do niej, a ona rzuciła mu się na szyję.
-Jared, tak bardzo tęskniłam!-krzyknęła. Jared wymruczał coś w odpowiedzi, po czym usiadł z nią na łóżku. Po chwili usłyszałam odgłosy towarzyszące całowaniu. Wiedziałam, do czego to doprowadzi i skrzywiłam się z obrzydzenia. Jebany zbok. Będzie ją jebał, gdy ja leżę pod nimi. Fuj. Zamknęłam oczy i zatkałam uszy. Zrobiłam to w odpowiednim momencie, bo ta panienka zaczęła go ostro ujeżdżać.
-Już, już!-wrzasnął po jakimś czasie Jared. Zrozumiałam, że to sygnał dla mnie. Wygramoliłam się spod łóżka i szybko uciekłam z pokoju. Nie chciałam na to patrzeć. Znalazłam na dole swoje ciuchy i je na siebie nałożyłam, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do swojego mieszkania. Przebrałam się tam w świeże ciuchy i udałam się do pracy. Starałam się wybić sobie z głowy odgłos tych jęków, ale przychodziło mi to z trudem.
Wzdrygnęłam się lekko i otworzyłam drzwi od studia. Włączyłam światło i rzuciłam torebkę na kanapę obitą czerwoną skórą. Zrobiłam sobie kawę w malutkiej kuchni i usiadłam na kanapie. Czekałam na umówionych na dzisiaj klientów. Po jakiejś pół godzinie zawitała do mnie parka z dwoma dzieciakami. Pomijając to, że bachory chciały zdemolować mi studio, byli całkiem sympatyczni. 
Resztę dnia spędziłam na robieniu zdjęć i przyjmowaniu zamówień. O 18 zamknęłam studio i ruszyłam do samochodu. Wróciłam do domu z postanowieniem długiej kąpieli. Zaparkowałam swoje kochane auto i zamknęłam za sobą garaż. Otworzyłam drzwi apartamentowca i zaczęłam wchodzić po schodach. Mieszkałam na samej górze. Z panoramicznego okna miałam widok na LA. 
Po kilku minutach dogramoliłam się na górę. Mogłam skorzystać z windy, ale dzisiaj wolałam się przejść. Już chciałam wyciągać klucze z torebki, gdy na wycieraczce ujrzałam coś wielkiego i puchatego. Zapaliłem światło i ujrzałam ogromnego pluszowego misia, który trzymał bukiet róż i karteczkę z napisem “Przepraszam. xo”. Uśmiechnęłam się lekko i wzięłam misia na ręce. Otworzyłam drzwi kluczem wygrzebanym z dna torebki i zapaliłam światło w korytarzu. Odłożyłam miśka na podłogę i się rozebrałam. Wzięłam go ze sobą do salonu i usadziłam na kanapie. Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Jareda. Odebrał po dwóch sygnałach.
-Halo?
-Hej głupolu. Wybaczam ci.-uśmiechnęłam się lekko.
Odetchnął z ulgą.
-Naprawdę?
-Nie, na niby.-prychnęłam. Roześmiał się. 
-Spotkamy się jutro? O której kończysz pracę.
-O 18. Przyjedź po mnie. 
-Nie odmówię sobie takiej przyjemności.-wyczułam, że się uśmiecha.
-A co z Kate?
-Zerwała ze mną.
-Dlaczego?-zmarszczyłam brwi. A to mała kurwa.
-Stwierdziła, że to jednak nie ma sensu i, że już nie umiem jej pieprzyć jak kiedyś. To bolało.-wymamrotał. Jego głos stał się trochę chrapliwy. 
-Przyjedź. Teraz. Upijemy się i poużalamy nad sobą, okej?
-Nie mogę ci odmówić. Zaraz będę.
Rozłączyłam się i poszłam do kuchni, gdzie miałam mini lodówkę na alkohol. Wyjęłam z niej butelkę whiskey, butelkę wódki, kilka piw i ustawiłam na stole. Z lodówki wyjęłam sok jabłkowy i colę, a z zamrażarki kostki lodu. Po dosłownie dwóch minutach do drzwi zapukał Jared. Był obładowany alkoholem, a jego policzki były zaczerwienione od łez. Przytuliłam go mocno i wpuściłam do domu. Rozsiedliśmy się na kanapie i zaczęliśmy pić. Ostatnie co pamiętam, to twarz Jareda blisko mojej i woń whiskey.